czwartek, 28 marca 2013

Dlaczego byłbym marnym recenzentem


  Nigdy nie byłem w stanie dogodzić polonistkom. Pomijając chlubny wyjątek, z którym miałem okazję współpracować w liceum czcigodne panie zawsze kręciły nosem na moją twórczość i interpretacje. Najgorzej było z recenzjami książek, które męczyły mnie od poziomu podstawówki, czyli okresu, w którym otrzymanie za swój tekst trójki było kompromitacją i tragedią rodzinną. Niby ich wymagania były proste: naszkicować zarys fabuły, opisać bohaterów i naskrobać swoją prywatną opinię na temat utworu. We wcześniejszych klasach szkoły podstawowej całość należało posumować rysunkiem zamieszczonym pod recenzją. Jednak zawsze okazywało się, że uzewnętrznienie moich wrażeń odczuwanych podczas lektury  wielce się różniło od wizji nauczyciela.
  Dzisiaj stawię czoła swoim słabościom i spłodzę recenzencki majstersztyk. Kompleks wywołany przez polonistki zostanie pokonany, a dzięki temu stanę się nieco lepszym człowiekiem zdolnym wziąć za mordę swoje niedoskonałości. Do dzieła!

Tytuł: Na ostrzu noża (tom pierwszy i drugi)
Autor:













   Chyba udało mi się oddać sprawiedliwość tej książce. Czas na podsumowanie i sformułowanie opinii

 





















3 komentarze:

  1. jak ja mogę pisać recenzję ze swoją wulgarno-kolokwialno-english tendencją, to każdy może :D Tobie poszło nieźle, co nie zmienia faktu, że nie skuszę się na to dzieło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli osiągnąłem pełen sukces! Wszak celem recenzji jest pomóc potencjalnemu nabywcy rozwiać wątpliwości czy nabyć dane dzieło. Dziękuję, Bino!

      Usuń
  2. Ja na blogu nazywam/etykietuję wpisy o książkach "recenzjami", żeby było jasne o czym jest wpis, ale zawsze trafniejsze wydaje mi się określenie "opinia". Może jestem dziwna, ale kiedy piszę recenzje z prawdziwego zdarzenia (np. w ramach zajęć na studiach) to zawsze się irytuję. Tak naprawdę nie lubię czytać tekstów typu "o czym opowiada książka", bo po pierwsze często są tam spoilery (w przypadku powieści), po drugie takie recenzje często są tasiemcowate. Kiedy sięgam po powieść z tyłu okładki (lub w jakimś innym miejscu) mogę zobaczyć czego powieść dotyczyła. A jak szukam, czy warto kupić, to najbardziej interesuje mnie opinia. W tych recenzjach pisanych np. na język polski zawsze tej opinii jest najmniej i mnie to strasznie boli. Pewnie nie powinno, w końcu są określone zasady pisania recenzji, ale jednak boli.

    Zawsze najlepsza jest ta najbardziej indywidualna część, refleksja nad książką, a tobie to wychodzi, ponieważ masz lekkie pióro (czy raczej lekkie przyciski na klawiaturze?). Pisz zatem więcej recenzji tutaj :)

    OdpowiedzUsuń