środa, 13 lutego 2013

Doskonały śnieg na bałwana


  Wiele czynników przyczyniło się do dzisiejszego odwiedzenia parku. Nie najgorsza pogoda, bliska lokalizacja, chęć odreagowania wieści o wynikach egzaminu, który poszedł nie całkiem po mojej myśli oraz fakt posiadania czworonożnego sierściucha, który w teorii powinien takie wyprawy ubóstwiać. Whitney jest jednak psem wyjątkowym - podczas przypinania smyczy przed wyjściem patrzyła mi w oczy z głęboką pogardą. Na miejscu pokazała zęby dwóm rozkosznym szczeniakom bardzo zainteresowanym zabawą z nią. Przez większość czasu była pochłonięta wąchaniem i ryciem w śniegu. Zupełnie, jakby spodziewała się tam znaleźć jakieś skarby.
  Śnieg, powiadasz, pieseczku?
  Temperatura wynosiła w przybliżeniu trzy stopnie. Po schyleniu się i przebadaniu podłoża stwierdziłem, że biała breja idealnie się klei. Nie było bata - czułem się moralnie zobowiązany do ulepienia bałwana. Po raz pierwszy od dobrych dziesięciu lat. 
 
   Rezultat?

  Może i nie jest dziełem sztuki, ale ja poczułem się bardzo usatysfakcjonowany. Mając w pamięci wyczyny mojego poprzedniego psa, któremu w zabawie zdarzało się niszczyć bałwany zainteresowałem się, jak zareaguje na niego Suczka:


Whitney is not impressed

     Postronnego obserwatora może dziwić fakt, że człowiek jest bardziej ucieszony spacerem i zabawami w śniegu niż jego pies. Cóż zrobić? Moja psica jest po prostu wyjątkowa. 
  Odchodząc od miejsca, gdzie zostawiliśmy naszą konstrukcję zacząłem się zastanawiać czemu w miejscu tak często odwiedzanym przez dzieciaki z rodzicami nie ma żadnych bałwanów. Czyżby i one były reliktem minionej epoki niczym kultura podwórkowa? Ponure rozważania okazały się bezpodstawne - znaleźliśmy jeszcze jeden śnieżny obiekt, zbudowany ze znacznie większą dbałością o szczegóły. 

"Możemy ć do domu?"

   Wyprawa znacznie poprawiła mi humor. Postawa Whitney nie zmartwiła mnie ani trochę, gdyż już nauczyłem się z tym żyć. Uznałem, że te fochy po prostu dodają jej osobie specyficznego klimatu. Myślę, że i ona nie najgorzej się bawiła. 
  Spędziłem bardzo udany dzień. Życzę Wam tego samego. Trzymajcie się!
                                                                                                                      Szarozielony. 

9 komentarzy:

  1. Ja ostatniego bałwana ulepiłam dzień przed moją maturą :D
    A piesek jest śliczny i w sumie lepiej dla Ciebie, że nie przepada za spacerami :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Co jak co, ale Twój bałwan być może zostanie doceniony i zostaniesz sławnym artystą :D "Inność" jest na plus. Idealny bałwan to nudny bałwan. Ja swojego bałwana lepiłam też z dziesięć lat temu.

    Ładna ta Whitney :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mads, ona nie przepada za spacerami ze MNĄ.
    Widzę, że szanowne Panie również padły ofiarą wpływu mojego psiaka - suczka słyszy spazmy zachwytu w każdym towarzystwie jakie odwiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Obawiam się lekko wyrazów twarzy obydwu osobników z ostatniego zdjęcia. Jedno spojrzenie posępne, drugie - wyniosłe, chyba nietrudno rozróżnić, które pasuje do którego? ;>
    No i naprawdę sunia jest urocza. Chociaż już sam fakt, że jest owczarkiem niemieckim już mnie powala na kolana. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ogromny sentyment do tej rasy. Wychowywałem się z dwoma postrachami wsi.
      Co do Suni: to niesamowite, że można byc jednocześnie posępnym i ślicznym. Muszę spróbowac.

      Usuń
    2. Wierz mi, że to wcale nie jest takie proste, wiem coś o tym. ;)

      Usuń
  5. Oj nie pamiętam kiedy ostatnio lepiłam bałwana :P
    Lubię owczarki niemieckie

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz sunię z charakterem :D Lubię owczarki niemieckie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ulepiłam tego roku mini-bałwanka i postawiłam na parapecie sąsiadce z parteru, co by się w nocy przestraszyła. Wiem, okrutna jestem, ale ona na mnie psa spuszcza!

    A twoja psina jest obłędna. Przypomina mi trochę mojego kochanego śp.pieska.

    OdpowiedzUsuń