czwartek, 17 stycznia 2013

Słów kilka o naukach o zarządzaniu

  Właśnie wróciłem z wydziału, gdzie podszedłem do testu z przedmiotu zaliczanego do dziedziny wiedzy zwanej szumnie "Zarządzanie". Jestem wkurzony nie dlatego, że ciężko mi jednoznacznie określić moje szanse na zdanie, ale jaki materiał musiałem zapamiętać, żeby o zaliczeniu w ogóle marzyć.

  Przedmiot nazywa się dumnie "Biznesplan". Brzmi fajnie, co? Człowiek widzi oczyma wyobraźni siebie przedstawiającego grupie ważniaków w garniturach gotowy dokument. Oni kiwają z uznaniem głowami, a Wy już wiecie, że Wasze przedsięwzięcie inwestycyjne jest z góry skazane na sukces. Na wykładach nauczycie się rzeczy ważnych w planowaniu kadr. Zapoznacie się ze zjawiskiem badania rynku i konkurencyjności produktów. Wszystko, czego się dowiecie będzie miało zastosowanie czysto praktyczne.
  Nic bardziej mylnego.

  Nie przeczę, wyżej wymienione elementy pojawiają się (w wykastrowanej formie). Problemem jest fakt, że mnóstwo czasu i miejsca w pamięci studentów jest poświęcane na pierdoły żywcem wyjęte z jakiejś genialnej parodii. Niektóre z nich z pewnością pojawią się w równie "praktycznych" dziedzinach wiedzy.

 1. Guru mówi...
 Zanim podejdziecie do zgłębiania danego zagadnienia musicie poznać wpierdylion określających je definicji. To bardzo ważne - kij z tym, że wszyscy doskonale wiedzą o czym mowa. Wykładowca przedstawia je z wyrazem twarzy sugerującym, że  dzieli się z nami wiedzą tajemną. Wszak musimy wiedzieć, czym jest dane zjawisko według wymysłów autorów różnych podręczników. Koniecznie. Bez dyskusji. Inaczej cała nauka jest bez sensu.

Tłuczek do mięsa: efekt obróbki termicznej metalu przystosowany do obróbki mechanicznej mięsa - doc. dr. hab. wielki mędrzec K.J.W Nowak; "Inżynieria tłuczkowa"
Tłuczek do mięsa: konsekwencja przystosowania popularnej broni obuchowej do zastosowań kulinarnych - kpt. inż. magister. A. Jurczak; "Wojacy w kuchni"
Moi poprzednicy to debile, którzy nigdy nie widzieli tłuczka. Tłuczek do mięsa to urządzenie regulujące grubość kotleta w sposób odwrotnie proporcjonalny do wartości użytej siły mechanicznej - doc. senior meatbeater Shawn Johnson; "Tłuczki dla zaawansowanych"

               - Ale Panie Profesorze, kiedy zaczniemy w końcu smażyć te kotlety?
               - Naiwniaku! Chcesz smażyć kotlety, a nawet nie chce ci się zapamiętać kilku definicji?
               - Ale one są bez sensu!
               - Morda! Kto tu ma doktorat? Ty, czy ja?
 
   Nie ma tu zbyt wiele przesady. A teraz wyobraźcie sobie pytania na egzamin sprawdzające znajomość owych definicji. Zaczynacie rozumieć moje wzburzenie?

  2. Funkcje
  Po krótkim wstępie i zapoznaniu się z definicjami (idzie na to od jednego do dwóch wykładów) ci, którzy wytrwali do tego momentu zapoznają się z rolą zjawiska w świecie. Bowiem każda rzecz w świecie nauki posiada swoje funkcje. Całą listę funkcji. Oczywiście nie powiedzą Wam, do czego dana rzecz służy, o nie! Wracając do poprzedniego przykładu krnąbrny student dowie się że tłuczek do mięsa nie służy do walenia w kawałki truchła prosiaczka celem spłaszczenia. Usłyszy natomiast, że narzędzie posiada "funkcję deformacyjną".
  
                                                      BINGO FUNKCJI W ZARZĄDZANIU                                                     Zakreśl pięć pozycji z poniższej listy. Kiedy wykładowca je wymieni jesteś zwycięzcą.
  • Funkcja motywująca                                                            
  • Funkcja alokacyjna
  • Funkcja bilansująca
  • Funkcja aktywna
  • Funkcja pasywna
  • Funkcja kształtująca
  • Funkcja kreacyjna
  • Funkcja restrukturyzacyjna
  • Funkcja redystrybucyjna
  • Funkcja decyzyjna
  • Funkcja informacyjna
  • Funkcja kierowania
  • Funkcja zarządcza
  • Funkcja organizacyjna
  • Funkcja narzędziowa
  • Funkcja regulacyjna
  • Funkcja optymalizująca
  • Funkcja systematyzująca
  • Funkcja planistyczna
  Wiecie do czego to się przydaje? Do niczego. Serio. Zetknąłem się na egzaminie z pytaniem "Jaka funkcja wskaźników ma zastosowanie w Biznesplanie?". Mam nadzieję, że odpowiedź "aktywna" jest poprawna. A, właśnie! Wskaźniki!

  3. Dziel wszystko przez wszystko. 

   Co to jest wskaźnik  finansowy? Bierzesz jakąś wartość pieniężną ze sprawozdania finansowego (lub sumę/różnicę kilku) i dzielisz je przez inne wartości. Otrzymane cyferki w założeniu mają precyzyjnie określić sytuację w firmie. Nie przeczę, czasami jest to przydatne narzędzie (powszechnie używane w bankach) ale nie podoba mi się założenie przyjęte przez wykładowców, wedle którego kondycję firmy da się określić WYŁĄCZNIE na podstawie gmerania w cyferkach. Jakby takie aspekty jak kompetencje kadry i przyjęta polityka firmy nie miały żadnego zastosowania.
   No i najlepsze - wskaźniki trzeba zinterpretować! Ciężko to zrobić bez uciekania się do banałów typu "firma osiągnęła lepszy/gorszy wynik na ..."; "stosunek tej wartości do drugiej wyniósł..." "Wskaźnik jest niższy/wyższy niż powinien być według Pana Profesora..." itp.
   W tym miejscu chciałbym pozdrowić kolegę H.G., który posiadł umiejętność błyskawicznego tworzenia elaboratów na temat stosunku jednej liczby do drugiej. Jego taktyka nawijania aż prowadzący zajęcia uciszy go plusami za aktywność przynosi bardzo dobre efekty. Podziwiam, naprawdę podziwiam.

   I tak właśnie mniej więcej to wygląda. Można odnieść wrażenie, że za układaniem sylabusa stoją panowie od Monty Pythona. Niestety, mało komu było na egzaminie do śmiechu. Na chwilę obecną korzystam z przywileju błogiej nieświadomości i nie zaprzątam sobie tym głowy. Niestety, wyniki będą w piątek.
   Mam nadzieję, że sesja przebiega po Waszej myśli. Trzymajcie się!
                                                                                                                Szarozielony




6 komentarzy:

  1. otarłam się o to minimalnie w liceum...
    dziękuję, wolę projektowanie wnętrz :O

    OdpowiedzUsuń
  2. Zadzidzie przeddzidzia śróddzidzia dzidy.
    A z innej beczki - argument jednego z profesorów u mnie w instytucie na głosy, że po studiach niewiele potrafimy zrobić był taki, że uniwersytet nie przygotowuje do zawodu, tylko daje ogólne wykształcenie humanistyczne i szerszą wiedzę o świecie. No dzięki, naprawdę :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww, tak jest w naszej edukacji, że czasami elementy przedmiotu te mniej ważne stają się NAJWAŻNIEJSZE :)

    Jak dobrze, że kończę już niedługo studia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wykład prowadzony przez trzech facetów, z których każdy tytuły ma dłuższe niż nazwisko. Razem napisali książkę, którą dziwnym trafem okazała się lekturą podstawową. Żeby dodać odrobinę humoru egzamin był ułożony tylko przez jednego z nich z materiałów, które ON przygotował(podobno bazujące na książce) i udostępnił(był ostatni w kolejce do prowadzenia wykładu). W tym momencie jest kilka pytań.

    1. Po jaką cholerę chodzić przez 3/4 semestru na wykład skoro egzamin jest z ostatnich 4-5 wykładów?
    2. Po co do cholery trzech wykładowców skoro tylko jeden układa egzamin (korzystając tylko ze swoich materiałów)

    Po pierwszym terminie po konsultacjach kilku zacnych studentów poszło do drugiego profesora (tego bardziej lubianego podobno) i wg. niego odpowiedzi nieprawidłowe okazały się prawidłowe.

    Pytam.
    Jakim cudem do ciężkiej cholery trzech profesorów pisze jedną książkę by potem na wykładach każdy z nich opowiadał swoją wersję jak powinno się owe pierdoły w/w przez szarozielonego liczyć/tłumaczyć/wyjaśniać ?

    Wybacz szarozielony za ten esej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ bardzo dziękuję za ten esej - doskonale uzupełnia notkę.

      Usuń