czwartek, 6 grudnia 2012

"Mój partner..." zaczęła, zadzierając nosek...


  Na jednym ze spotkań towarzyskich wywiązała się dość nietypowa dyskusja. Dotyczyła postępującego trendu w nazewnictwie relacji towarzysko-uczuciowo- społecznych. Zaczęło się, podczas typowej dla okazji pogaduchy na temat kontaktów damsko-męskich. Kolega dla dodania sobie powagi uniósł nieco szklankę i rozpoczął (a raczej podjął próbę rozpoczęcia) wywodu słowami "Zdarza się często, kiedy partner...".
   Kolegę serdecznie pozdrawiam i przepraszam za brutalne wejście w słowo jakie nastąpiło sekundę później.
   "Jaki, kurde, PARTNER?!" - zainteresowałem się."Dosyć dziwne określenie na kogoś, z kim wiąże Cię dosyć silna więź emocjonalno-biologiczna (hy, hy!). Strasznie oficjalnie, nie sądzisz? Skoro czyjś chłopak/dziewczyna to dzisiaj "partner" lub "partnerka" (ach, jak nowocześnie!) to jakiego określenia będziecie używać za parę lat? Czy kochanek zyska oficjalnie miano "współkopulanta"?
   Koleżanka, która była tego wieczoru w wyjątkowo dobrym nastroju prosiła mnie abym pociągnął ten temat na blogu. W myśl zasady, że damom się nie odmawia (zbyt długo) trzeba było w końcu to uczynić. Co prawda fakt zaistniał jakieś dwa miesiące temu, ale lepiej późno niż wcale. A sympatyczną koleżankę pozdrawiam.
   Czemu wkurzam się za tego "partnera"? Jak już wspomniałem kojarzy mi się to z niesamowitym spłyceniem relacji międzyludzkich - najważniejszych rzeczy w życiu. Partnera to ja mogę mieć w interesach, w pracy. Mogę mieć partnerkę od tańca (abstrahując od faktu, że mało która pani by ze mną wytrzymała w takim układzie). Partnerstwo taneczne (czy szachowe, biznesowe i tak dalej) to swojego rodzaju porozumienie.
    Przychodzimy -> robimy to, co umówiliśmy się że będziemy robić -> kończymy -> każde idzie w swoją stronę -> kontakty towarzyskie? Zdarza się, ale musu nie ma. Oczywiście o ile nie zagrozi to naszemu bezcennemu układowi.
   I ja używając takiego nazewnictwa mam zrównać wspomniane przykłady ze związkiem między kobietą i mężczyzną? Zastosować ten sam schemat działania? Trąci patologią. Patologią tragiczną w skutkach. Zwłaszcza, że "partnerski" sposób przedstawiania relacji staje się co raz częściej używany. Zauważcie, że nasi ukochani celebryci rzadko kiedy mówią o ludziach, z którymi wspólnie wędrują przez życie (najczęściej przez jeden krótki odcinek) inaczej niż "partner" czy "partnerka". No, ale ludzie z syndromem "HEJ! PATRZCIE NA MNIE!" nigdy nie jawili się w moich oczach jako szczególnie wartościowi.

   Ciekawe, jak to się rozwinie w przeciągu dziesięciu lat? Jak spłycamy relacje, to po całości!

  Ojciec - spłodziciel
  Matka - spłodzicielka
  Dziecko - osiemnatoletnie zobowiązanie finansowo- prawne (w skrócie osie-fin-pra)
  Przyjaciel - partner konwersacyjno- rozrywkowy
  Babcia -  bezpłatny nadzór nad osiefinprą + catering
  Dziadek - bezpłatny nadzór nad osiefinprą + moduł rozrywkowy
  Zwierzak domowy - dodatek do odzieży wyjściowej. Napęd na żarcie, ale za to wyjdziemy na pro-eko!

  Obrzydliwe, co?

  Macie jakieś ciekawe pomysły na dopełnienie powyższego słowniczka?

                                                                                                                               Szarozielony

4 komentarze:

  1. e tam, dramatyzujesz. partner kojarzy mi się głównie z homoseksualizmem. jasne, wolę milsze określenia, które pokazują, że rzeczywiście nasz chłopak/mąż/żona jest dla nas ważny, "partner" brzmi dość mechanicznie, ale bez przesady... choć przyznam, moduł rozrywkowy mnie rozbawił. coś w tym jest. jednak od "partnera" do "osie-fin-pra" jeszcze daleko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślę, że to "partnerowanie" wynika z mody językowej. Ludzie powtarzają, bo jest modne, nie analizując dogłębnie znaczenia słowa. Ty to zrobiłeś i wysnułeś dość daleko idące wnioski. Chociaż niewątpliwie coś w tym jest. A słowniczek - genialny. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie rozumiem Twojego oburzenia. Dramatyzujesz tak jak już to wcześniej Bina powiedziała :P
    A nie uważasz, że właśnie małżeństwo powinno być oparte na partnerstwie?

    OdpowiedzUsuń
  4. Według mnie, osoba mająca 30 lat ale nie będąca w związku małżeńskim nie będzie mówić, że ma chłopaka/ dziewczynę bo to brzmi dziwnie natomiast partner/ partnerka brzmi idealnie lub osoby żyjące w konkubinacie- konkubin/konkubina- to brzmi strasznie i ma wydźwięk negatywny, dlatego ludzie wolą używać słowa partner/partnerka bo nie jest to źle kojarzone. Dlatego to nazewnictwo jest jak najbardziej odpowiednie, natomiast Twoje dalekosiężne twory językowe jednak nie mają przyszłości.

    OdpowiedzUsuń