piątek, 14 września 2012

Nowy Domownik

  Z rzeczy przyjemnych: powiększyła mi się rodzina. Jestem właśnie w trakcie procesu aklimatyzacji nowego mieszkańca w domu. Niebawem stukną trzy tygodnie od wystąpienia tej wyjątkowo znaczącej zmiany w życiu codziennym.
  Nowa osoba w domu jest niedużą suczką owczarka niemieckiego. Poprzedni właściciele ochrzcili ją imieniem "Whisky". Natychmiast podjęto próbę przemianowania jej na "Whitney" - brzmi dostatecznie podobnie żeby pies nie był skołowany i ma o wiele milszy wydźwięk. Nie sądzicie?
  Jak wszystkie psy w rodzinie Whitney ma złożoną (i jednocześnie specyficzną) osobowośćCo prawda ciężko jej dorównać jej szanownym poprzednikom jeżeli chodzi o ekscentryczność. Suka będąca w domu jeszcze przed moimi narodzinami słynęła z temperamentu i umiłowania do topienia ludzi kąpiących się w jeziorze. Później wspomniana psica dała życie między innymi jedynemu w swoim rodzaju psu-alkoholikowi. Czworonóg był w stanie własnozębnie otwierać butelki z nalewkami i wychłeptywać zawartość. Wielokrotnie podczas wizyt gości do salonu wchodził kompletnie nawalony owczarek, któremu po kilku podejściach udawało się wczołgać pod stół i zasnąć. Z kolei mój poprzedni pies do tego stopnia lubił patyki, że zdarzało mu się chwytać zębami nisko rosnących gałęzi drzew i wisieć na niej w pełni szczęścia.
  Whitney jest suczką nieśmiałą. Większość czasu spędza w swoim legowisku. W dodatku ciężko ją namówić do zabawy, co jest dziwne jak na dwuletniego owczarka. Potrafi ją przerwać w samym środku i wrócić do swojego kącika. Zupełnie jakby starała się powiedzieć: "Sorry, dzienny limit spontaniczności wyczerpany". Jednak z każdym dniem widać postępującą integrację Whitney z nowym miejscem zamieszkania.
  Jest tylko jeden problem: ten pies się mnie boi.
  Nie mam zielonego pojęcia czym sobie zasłużyłem na taki stosunek do mojej osoby. Whitney wyraźnie sztywnieje kiedy ją głaszczę. Często opuszcza pomieszczenie kiedy zjawiam się w polu widzenia. Wyjątkowo dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że nie dałem jej żadnego powodu do strachu. Codziennie wychodzę z nią na spacery, szykuję posiłki, rozmawiam z nią i podkarmiam kiedy nikt nie widzi. Mam nadzieję, że z czasem przekona się również i do mnie. Jak na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku - pojawienie się psa wniosło wiele radości do życia domowego. Obserwowanie jej w rzadkich chwilach, kiedy zrzuca swój introwertyczny płaszczyk to prawdziwa przyjemność. Z każdym dniem jest co raz lepiej, niemniej jeżeli któreś z Was ma jakieś rady co do postępowania z nieśmiałym psem po bardzo prawdopodobnych przejściach to będę bardzo wdzięczny. Trzymajcie się!
                                                                                                              Szarozielony

7 komentarzy:

  1. ja bym zostawiła Whisky. :) pies Ci nie ufa, ale nie wiem, co z tym zrobić, nie miałam w domu czworonogów od... nie wiem kiedy. życzę powodzenia w oswajaniu suczki.
    PS opowieść o psu alkoholiku mi w pewien sposób imponuje :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co rozumiesz poprzez "imponuje" ? ;)

      Usuń
    2. nie każdy pies ma takiego skilla. ja znam same tępe psy.

      Usuń
    3. Cóż mogę rzec... Nasza rodzina jest wyjątkowa. Teraz spróbuj sobie wyobrazic z jakimi ludźmi jestem spokrewniony :)

      Usuń
    4. spoko, u mnie jest podobnie :p

      Usuń
  2. Wygląda na to, że ten pies ma jakieś niemiłe doświadczenia. Pewnie za jakiś czas Ci zaufa. Oczywiście, jeśli sobie na to zasłużysz, a wierzę, że zasłużysz :) Zmiana imienia zdecydowanie pozytywna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozbroiłeś mnie historiami o wcześniejszych psach! :P Podobno pies w pewnym stopniu upodabnia się to swojego pana ;)

    OdpowiedzUsuń