czwartek, 27 września 2012

Aż strach zwiedzać!

  Witajcie. Ostatnio miałem okazję wziąć udział w wycieczce z przewodnikiem. Od pierwszych chwil spędzonym z grupą  zacząłem co raz bardziej pogrążać się w rozmyślaniach. Dobry znak, że niebawem będzie o czym pisać (czytaj: pomarudzić).
  Poprzez głęboką analizę wszystkich grupowych wycieczek w jakich brałem udział starałem się dotrzeć do źródła mojej głębokiej niechęci do tego sposobu zwiedzania. Powodem są, rzecz jasna ludzie, a raczej typy człowieka, które występują w sposób tak częsty, że znowu zaczynam się zastanawiać, czy światem nie rządzi jakiś algorytm. Bo jak inaczej nazwać ciągłe występowanie tych samych zachowań na każdej wycieczce grupowej w dowolnym zakątku globu? Zerknijcie proszę na moja krótką listę. Brzmi znajomo?

  1. Żartowniś
  Pan w okolicach pięćdziesiątki, często występujący z brzuszkiem wskazującym na głęboki sentyment do piwa. Jest święcie przekonany o komizmie sytuacyjnym generowanym przez swoją osobę. Często objawia się to podczas rozmów z przewodnikiem. Największą aktywność wykazuje, gdy tę rolę pełni młoda, ładna kobieta - wtedy usiłuje wywrzeć na niej wrażenie geniusza komedii, będąc dopingowanym przez śmiechy towarzyszących mu przynajmniej dwóch rówieśniczek. Unikać - typ emituje zabójczą dawkę żenady.

 2. Pakiet 1-3 dzieci w przedziale wiekowym Umiem Składać Zdania - Wczesna Podstawówka + Troskliwa Zmęczona Mama
 Lubię dzieci. Jednak każda moja znajomość z małym człowiekiem w końcu przeżywa bardzo niepewny okres kiedy nauczy się mówić. Wtedy wszystko w rękach rodziców - albo jasno przedstawiają maluchom czego nie wolno robić i to egzekwują, jednocześnie zarażając je swoją przyzwoitością (piękna sprawa) albo do życia rodzinnego wkrada się Zjawisko Bezstresowego Wychowania (gdzie mój karabin?).
 Jak pewnie się domyśliliście pakiet oferuje wyłącznie opcję drugą (zdecydowanie większa podaż). W trakcie wycieczki dzieci zachowują się jak na placu zabaw (w sumie ciężko je o to winić - w końcu to dzieciaki) przeszkadzając w odbiorze wystawy swoją gadaniną i krzykami. Rzecz jasna ich czcigodne rodzicielki nie robią nic, żeby zaprowadzić dyscyplinę w szeregach dzieciarni chociaż na tę jedną godzinę wycieczki. Co ciekawe, Pakiet występuje również w miejscach, w których za Chiny nie spodziewaliście się ujrzeć dzieci. Tak więc gdybyście się zdecydowali odwiedzić Muzeum Optyki Kwantowej nie zdziwcie się jak zobaczycie niesfornego smarkacza i jego bierną matkę z nadwagą. Ale to tylko potwierdza moją tezę.

 3. Pakiet 3- ∞ młodych samic Homo Sapiens (?) z silnym instynktem stadnym.
  Nie jestem do końca normalnym człowiekiem. Jednym z  moich odchyłów jest reagowanie z przesadną irytacją na niektóre dźwięki generowane przez istoty ludzkie. Jest ktoś chętny, żeby rzucić kamieniem? Tak coś myślałem.
  Wracając do tematu: drugie miejsce na liście irytujących odgłosów (zaraz po mlaskaniu) zajmują wszystkie rodzaje wkurzającego śmiechu. Z tego powodu ten Pakiet jest dla mnie szczególnie uciążliwy. Młode panienki zbijają się w kordon bezpieczeństwa jakby z obawy przed agresywnymi amatorami ich wdzięków (Co za naiwne istoty! W tym miejscu należy dodać, że mało który element Pakietu może uchodzić za atrakcyjny. Podobnie jak w poprzednim przypadku powodem jest poziom podaży ). Tak utworzona grupa w grupie krąży po terenie obiektu zostawiając za sobą chichoty, głupie komentarze oraz głośne piski i okrzyki niczym tankowiec z uszkodzonym kadłubem.
  Oczywiście, że wspólne zwiedzanie to ciekawe urozmaicenie życia towarzyskiego, które oprócz wspólnego spędzania czasu również pogłębia więzi koleżeńskie (i tak dalej, i tak dalej...) jednak fajnie by było gdyby niektórzy odróżniali muzea i podobne obiekty od kawiarni.

  4. Snobistyczny Fotograf
  Walnę fotę przewodnikowi i bardzo ładnej ladzie recepcji. Przewodnik pokazuje coś palcem -super poza! Walnę mu zdjęcie! Zajebiste schody! Koledzy mi nie uwierzą, że stałem na tych schodach! Przepraszam! Możesz mi tu zrobić zdjęcie!? Dzięki! Rany! Jakie fajne drzwi do kibla! Obowiązkowo fota! Ech,  jak to dobrze, że mamy epokę cyfrową i nie muszę martwić się kliszą... Hę, przewodnik otwiera drzwi? Posuń się człowieku! Muszę uwiecznić to, co one kryją!
  Tak, jak zapewne zauważyliście nie jestem pozytywnie nastawiony do chodzących hurtowni zdjęć. Sam bardzo nie lubię być fotografowany, więc wkurza mnie człowiek celujący we mnie obiektywem bo akurat stanąłem obok czegoś cholernie interesującego. Zastanawiam się, kto będzie chciał oglądać wpierdylion zdjęć z jednej wycieczki? Jeżeli macie w rodzinie Snobistycznego Fotografa to przyjmijcie najszczersze wyrazy współczucia.


 Wymienione typy osobowości (nie, zaraz, napiszę mądrzej - Archetypy Zachowań) mają dwie wspólne cechy.
  1 - istnieje 90% szans na to, że pojawią się na dowolnej wycieczce z przewodnikiem
  2 - są cholernie wkurzające i obrzydzają tę formę spędzania wolnego czasu.

  Macie jakieś swoje typy, które powinny powiększyć tę listę? Bardzo proszę dać mi znać w komentarzach. Trzymajcie się!
                                                                                                                              Szarozielony

8 komentarzy:

  1. Przychodzi mi do głowy grupa wiecznie niezadowolonych. Narzekają na wszystko, co widzą, nic im się nie podoba i ogólnie wszystko zrobiliby/namalowali/napisali/zorganizowaliby lepiej.

    Co do irytacji, dotyczącej rozmaitych dźwięków - również na to cierpię. To się chyba nazywa mizofonia i może się podobno przerodzić w całkiem poważną chorobę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. irytacja debilnym smiechem jest bardzo powszechna i zupelnie zrozumiala, nie sadze, zeby to bylo cos powaznego :) (jeszcze)

      Usuń
  2. och, zarazilam Cie nawiasami! chichotliwe pasztety i niewolnicy instagramu sa niestety latwi do spotkania na kazdym kroku, niekoniecznie wiazalabym ich z wycieczka zorganizowana. bardziej pasuja mi do mcdonalda, bulwaru (ach, wplywy paryskie) czy po prostu mieszkania, w ktorym tez jest przeciez tyle rzeczy do fotografowania. zartownis jak najbardziej trafiony :) dzieci nie cierpie, ale jeszcze bardziej nie cierpie niekonsekwetnych matek: "albercik... nie rob tego. albercik, przeszkadzasz... albercik.." glosem kompletnie nieobecnym. wyroznilabym jeszcze grupe SABINA: odlacza sie od przewodnika poszukujac rozrywki wszedzie, tylko nie przy omawianaj gablotce/budynku/atrakcji. potem nie zna ani jednego slowa, ktore splynelo z ust przewodnika, ale za to zwiedza sobie po swojemu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawiasy charakteryzują ludzi, którzy mają bardzo wiele wniosków do podzielenia się ze światem - przynajmniej ja lubię tak myśleć. Grupa SABINA nie pasuje do zestawienia, jako że nie wykazuje żadnej z dwóch opisanych na końcu cech. Po pierwsze: nie występuje często. Po drugie: myszkując sobie na własną rękę nikogo nie wkurza. Sam wolę właśnie taką formę zwiedzania, gdzie każdy sobie ogląda we własnym tempie.

      Usuń
    2. wiesz co, dzięki ;p
      haha ok, może nie wkurza, ale wydaje mi się, że występuje dość często, zwłaszcza w czasach wycieczek szkolnych.
      a do nawiasów, racja!

      Usuń
  3. czy mógłbyś powrócić? proszę UPRZEJMIE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładny avatar! Skoro tak ładnie prosisz... ;)

      Usuń