piątek, 24 sierpnia 2012

Wujek Szarozielony Maturzystom

  Sporo czasu minęło od aktualizacji bloga. Spowodowane jest to rutyną, jaka mnie dopadła. Siedzę na tych praktykach, kseruję, biegam z pocztą i układam w segregatorach. Jest okres czasu, gdzie w mojej mózgownicy nic szczególnego się nie dzieje.
  Ostatnio jednak coś zaiskrzyło. Stało się to kiedy zerknąłem na kalendarz w biurze. Niedługo zerwiemy karteczkę ze słowem "sierpień" odsłaniając wyraz "wrzesień". Wrzesień, wrzesień... coś mi to mówi.... To było tak dawno temu! Coś bolesnego....
  Dopadło mnie olśnienie. Szkoła! Niektóre młode osobniki wciąż uczęszczają do tych placówek. Wstają codziennie na ósmą i muszę się przygotowywać do zajęć praktycznie z dnia na dzień. Jako leniwy student nie jestem w stanie pojąć jak to znosiłem. Kiedyś to dopiero musiałem być twardy. Idąc tropem kalendarzowych rozważań wróciłem myślami do grupy, do której żywię szczególny rodzaj współczucia: chodzi tu o maturzystów.
  "Jakie fakultety?"; "Co zdawać na maturze?"; "Na jaki kierunek iść?"; "Czy w ogóle warto iść na studia?"; "Co mi zrobią rodzice jak się nie dostanę"; "Dlaczego mam tak cholernie mało czasu?"; "Kto, do cholery, zdaje na maturze Wiedzę o Tańcu?" i tak dalej, i tak dalej....
  Znam to dobrze. Zamiast stresować się samymi egzaminami denerwowałem się faktem, że ja właściwie nie wiem, co robić po liceum. To było najgorsze, jako że do momentu zadeklarowania jakie chciałem pisać arkusze miałem co raz mniej czasu. Pełna panika.
  Oczywiście, miałem do wyboru dziesiątki kierunków na wielu uczelniach. Dzięki materiałom oferowanym przez te placówki wiedziałem o nich wszystko i zarazem nic. Nie od dziś wiadomo, że nie można podejmować decyzji wyłącznie na podstawie materiałów reklamowo-propagandowych. Miałem problem.
  Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Wylądowałem na kierunku, na którym jako tako sobie radzę. Zamierzam wyświadczyć części rozdartych wewnętrznie maturzystów przysługę i scharakteryzować krótko swój kierunek. Mam nadzieję, że po lekturze tego posta w niewielkim stopniu wyklaruje się Wam sytuacja. Może niektórym z Was spodoba się kierunek o wdzięcznej nazwie Finanse i Rachunkowość?

1) Jest tu trochę liczenia. Na ćwiczeniach z matematyki przybliżono mi koncepcję różniczek i całek (nie takie ciężkie jak się powszechnie uważa). Zakończyliśmy to na temacie warstwic. Za cholerę nie powiem Wam co to jest, ale mnie z nazwy kojarzy się z jakimś schorzeniem dermatologicznym.

2) Trochę ekonomii. W ramach podstawy programowej mamy przybliżone mechanizmy rządzące niektórymi rynkami. Gratka dla amatorów kreślenia wykresów.

3) Zagłębiamy się w świat przedsiębiorstw. Jeżeli interesuje Was funkcjonowanie firm oraz ich aspekt prawny (zakładanie, rejestracja i tak dalej) oraz chcecie nauczyć się określać ich sytuacje finansowo- prawną to ten kierunek jest dla Was.

4) Chcecie wiedzieć, jak pieniądze krążą po kraju? Interesuje Was, jak wyglądają finanse państwa? Jak funkcjonują banki i jak nie dać im się oszukać? Rozważcie pójście na FiR.

5) Elastyczność. Finanse i Rachunkowość dają absolwentowi całkiem sporą wszechstronność. Mogą działać w bankowości, ubezpieczeniach, księgowości, organach nadzoru, związać swoją przyszłość z giełdą, pracować w doradztwie finansowym lub po prostu użyć zdobytej wiedzy by rozkręcić swój biznes.

 Tak pokrótce można opisać mój kierunek pod kątem atrakcyjności dla maturzysty. Mam nadzieję, że któremuś z czytelników to pomoże.

  Pytanie do studentów i studentek: jak Wy byście określili swoje kierunki, aby pomóc młodym podjąć decyzję?
                                                                                                                    Szarozielony.

20 komentarzy:

  1. Ja miałam problem - złożyłam na kilka kierunków, dostałam się wszędzie i był problem, co wybrać. Ale mam nadzieję, że podjęłam dobrą decyzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprawdopodobniej skończę na arabistyce :)

      Usuń
    2. Hmm... Egzotycznie! Trzymam kciuki za Twoje sukcesy w nauce języka.

      Usuń
  2. ok, przynajmniej masz matme. czasy szkolne, zwlaszcza liceum, wspominam bardzo dobrze... na polibude poszlam w zasadzie z nurtem, teraz projektuje wnetrza i jestem bardzo zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super - podeślę Ci kilka fotek mojego lokum i podpowiesz mi jak je podrasować :)

      Usuń
    2. tak, wpisałam Cię na 7346538569 miejsce na mojej liście :)

      Usuń
    3. ...

      Obsługujesz ponad 7 miliardów zleceń?

      Dekorujesz też afrykańskie chatki, czy co?

      Chyba trochę zaczekam...

      No, chyba że będąc przejazdem w Polsce dostaniesz zaproszenie na herbatę z ciastem i przy okazji rzucisz okiem ;)

      Usuń
    4. na szarlotkę z papierówek?

      Usuń
  3. Ja też miałam problem, bo wybierałam między psychologią, pedagogiką, a aktorstwem, potem coś mnie tknęło i oczywiście już na milion procent jestem pewna, że to aktorstwo i będę studentką akademii teatralnej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... oto jest pytanie!

      Usuń
    2. Ciekawostka: mało kto (ja też nie) wie jak to szło dalej.

      Usuń
    3. Nie dziwię się, mało kto zna Hamleta na pamięć, haha;)

      Usuń
    4. Nie mówię żeby na pamięć - każdy kojarzy te prawdopodobnie najsłynniejszy cytat teatralny na świecie ale końcówki z puentą już nie.

      Usuń
    5. Cholernie trudne, ale jeszcze trudniejsze jest do zaprezentowania całego monologu.

      Usuń