niedziela, 12 sierpnia 2012

Praktyka - część 2: Aklimatyzacja


 Niczym Gollum z "Władcy Pierścieni" przyciskam do piersi swój skarb. Kolejny dowód na potęgę, jaką reprezentują w firmach sekretarki. Po wykonaniu kilku telefonów i załatwieniu kilku tajemniczych formalności zostałem odesłany do sztucznie uśmiechniętej pani z działu kadr. Tam odebrałem swoją własną kartę dostępu. Mogę wychodzić do toalety kiedy tylko chcę. Mogę wejść do budynku i ominąć bramki bez uciekania się do akrobatyki. Mogę korzystać z maszynerii z funkcją kopiowania, faksowania i nie wiem co jeszcze. W samą porę, jako że bez tego nie mógł bym wykonywać połowy powierzanych mi misji. Te są zlecane przez koleżanki i kolegów z mojego biura. Jako że współpracownicy są niezwykle istotnym elementem pracy nie mógłbym nie umieścić w tej krótkiej relacji ich krótkiej charakterystyki, prawda?
  Oto cztery osoby, z którymi dzielę pokój. Fachowcy, których rozmowy biznesowe przyszło mi podsłuchiwać tytułem poszerzania wiedzy branżowej:

1) Wąsik - najstarsza z osób, z którymi przyszło mi dzielić pomieszczenie. Posiada gęsty zarost na górnej wardze i wybuchowy temperament. Zdenerwowany potrafi rzucać kurtyzanami na lewo i prawo przez kilka kwadransów. Zasada się sprawdza również w innych okolicznościach - po odkryciu rozwiązania znacznie ułatwiającego mu pracę cieszy się jak dziecko. Jest to człowiek bardzo emocjonalny, ale nie utrudnia to kontaktu z nim.  Cieszy się sympatią koleżanek i kolegów, między innymi dlatego, że jego gwałtowne wyrażanie emocji i opinii jest jednym z głównych źródeł  rozrywki w pracy.

2)  Pani Kula - sympatyczna osoba (przezwisko nie wynika  z mojej złośliwości tylko wyłącznie z moich skojarzeń, jako że posiada problem z nogą i na dłuższe dystanse porusza się o kuli) pomogła mi odpowiadając na pytania dotyczące strony formalnej mojej obecności w pracy. Spędza również sporo czasu na luźnych rozmowach i dyskusjach z Wąsikiem, co urozmaica atmosferę. Jedyną dostrzeżoną przeze mnie wadą jest wybitnie wkurzający śmiech.

3)  Krępy - młody, góra 10 lat ode mnie starszy pracownik. Ze wszystkich obecnych z nim spędziłem najwięcej czasu na rozmowach dotyczący spraw zawodowych i planowania mojej ewentualnej bankowej kariery. Cierpliwy, odpowiada nawet na głupie pytania i jeszcze dorzuca rady od siebie. Jest człowiekiem wesołym, bardzo często rzuca żartami - zwłaszcza po południu, kiedy nikomu nic się nie chce.

4) Milczek - małomówny, młody człowiek. Przez większość czasu nie słychać żadnych śladów jego obecności. Sporadyczne oznaki życia jak przeklinanie pod nosem podczas zmagania się z nową klawiaturą słyszę tylko ja, jako że siedzę naprzeciw niego. Czasem nawet ciężko zauważyć kiedy Milczek opuszcza pomieszczenie. Wszystko ku wielkiej irytacji Wąsika, który często mówi coś do niego w ogóle nieświadom faktu, że Milczek zniknął z pokoju.

Ze wspomnianych wyżej osób tylko Milczek i Pani Kula dali mi do tej pory coś do zrobienia. Przy czym nie jestem pewien czy w ogóle powinienem uwzględniać Kulę, jako że dała mi tylko kilka papierów do wysłania faksem. Głównym moim zleceniodawcą jest Naimad, do którego czasem wysyłam maile z prośbą o jakieś zajęcie. Formalnie Naimad wraz z Absolwentką i Panią Wice pracują w tym samym biurze, ale urzędują w sąsiednim pomieszczeniu.

Jeżeli chodzi o o moje otoczenie to wydaje mi się, że z grubsza naszkicowałem sylwetki osób z mojego biura. W momencie kiedy to piszę minął już pierwszy tydzień mojej pracy w tym miejscu . Zostały trzy, tak więc nie wykluczam kolejnych odcinków "Praktyki". Trzymajcie się!

                                                                   C.D.N.








6 komentarzy:

  1. Aklimatyzacja... To zawsze sprawia mi największy problem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie aklimatyzacja w całkiem nowym środowisku to masakra. To chyba przez moją introwersję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie to samo. Po prostu nie mogę zbyt długo przebywać z ludźmi. Nieważne jak mili próbują być, w końcu zaczną mnie irytować.

      Usuń
  3. hahaha niezle. pan Wasik przypadl mi do gustu, zwlaszcza sytuacje z ktorych probuje cos przekazac Milczkowi.. ten z kolei przywoluje mi na mysl moja przyjaciolke, ktora ma niezwykly talent do bycia niewidzialna.
    aha, nie cierpie jak ktos ma wkurzajacy smiech.
    przepraszam za brak polskich znakow.
    pzdr!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wąsik w duecie z Milczkiem generują 90% komizmu w pracy. Jednak to nie znaczy że jest go tak wiele :). Jeżeli chodzi o wkurzający śmiech - mam zajoba na punkcie wielu wkurzających odgłosów. Śmiech, wysokie obcasy i przede wszystkim MLASKANIE doprowadzają mnie do furii. Tak, wiem - dziwne.

      Usuń
  4. mlaskanie JEST obleśne. a wysokich obcasów nie lubię, wiesz zresztą.

    OdpowiedzUsuń