piątek, 1 czerwca 2012

"-Jestem już dorosły""-A co to znaczy?""-Eeee..."

  Witajcie! Piszę do was w dniu, w którym każdy może dziś otrzymać życzenia lub wręcz niewielki upominek wyłączcie z racji tego że jest się czyimś potomkiem. 1 czerwca to przesympatyczny dzień, którzy nasi czcigodni rodzice zawsze starali się nam umilić. Odnoszę wrażenie że lubią ten dzień przynajmniej tak samo jak my, albowiem nie rezygnują z niego nawet jak ich przerośniemy, wyprowadzimy się  i zaczniemy łysieć. Znam jednak pewną osobę, która reaguje na życzenia od rodziców z pewną irytacją i powołując się na ukończone dekady życia stara się dowieść że dzieckiem już nie jest. Co roku jego argumenty wpadają w próżnię, albowiem przeurocza starsza pani traktuje to jak dziecięce dąsy. Uroczy paradoks, prawda?
  Po wysłuchaniu relacji z tych zmagań zawsze nachodziło mnie pewne pytanie: gdzie leży granica między okresem dziecięcym a dorosłością? Przepisowe 18 lat w mojej opinii nie nadaje się na wyznacznik ze względu na niepokojące zjawisko, które objawia się tym, że w wielu przypadkach pierwszą rzeczą po odebraniu przez młodego człowieka dowodu osobistego jest biegnięcie z wywalonym językiem na pierwsze legalne piwo. Wiek inicjacji seksualnej? Tabuny brzuchatych gimnazjalistek niszczą tę teorię już na starcie. Wyprowadzka? Tu chyba jest bliżej, jako że taka osoba zaczyna sama odpowiadać nie tylko za siebie, ale i ze swoim lokum, gdzie - jak Wam z pewnością wiadomo- zawsze jest wpierdylion ważnych rzeczy do zrobienia.
  Dorastanie to jednak bardzo skomplikowany i różny w wielu wypadkach okres. W trakcie niego przechodzimy multum zmian w naszej osobowości i sposobie postępowania. Wydaję mi się że pierwszy sygnał następuje w momencie, w którym dociera do nas że musimy odepchnąć na bok rozrywki i wziąć się za siebie, albowiem tylko nasze decyzje i sposób realizacji się liczą. Od tego zaczyna w nas kiełkować dziwna roślina zwana Odpowiedzialnością. Trzeba ją podlewać Pracą i nawozić Siłą Woli. Kiedy przyjdzie czas roślina zakwitnie- nadejdzie dorosłość.
  Moja roślinka dopiero wypuściła dopiero pierwszy listek, a Wasze?
  Odnoszę wrażenie że kwiatki pojawią się na długo po tym jak osiągnę bardzo ważny pakiet "Własne Domowe Zacisze + Stała Praca". Na razie to tylko przypuszczenia. Za parę lat będę wiedział. Być może wtedy będę mógł powiedzieć to, co teraz nie przechodzi mi przez gardło: "Tak, jestem w 100% dorosły!".
  Ale Mamusi nie wytłumaczysz.
  Trzymajcie się, obyście spędzili ten dzień przynajmniej równie miło jak ja!
                                                                                                                                 Szarozielony.

2 komentarze:

  1. dorosłość ciekawy temat. jak pomyślę o mojej 18- tce to w żadnym wypadku nie powiedziałbym, że stałem się właśnie dorosły. teraz ? kilka lat po.. też nie. ale jest coś o czym wspomniałeś Autorze "odpowiedzialność". gdy teraz sobie o tym pomyślę to mam w głowie obraz kilku rzek, które wpadają do jednej głównej o nazwie odpowiedzialność.
    dorosłość może zaczyna się wtedy kiedy kark cierpnie na myśl o przyszłości. kiedy oprócz naszych marzeń widać długą ciężką drogę do ich realizacji. kiedy zaczynają boleć łokcie od przepychania się z życiem.. nie wiem. pozdrawiam RmM

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzialność się przydaje. Zaczynamy ufać samym sobie.

    OdpowiedzUsuń